Podczas mojej pracy w lecznicy dość często braliśmy na tak zwany "tymczas" małe kociaki wymagające pomocy. Od kilku dniowych osesków, po kilkumiesięczne maluchy. Części niestety nie udało się uratować, inne odchowane trafiały do nowych domów, do czasu Koty.
Jak na kota jest bardzo poukładana, nie licząc drapaka typowo naziemna i niewiele rzeczy jest w stanie zrobić na niej wrażenie- w końcu przeszła chrzest z dwoma terrierami. Za młodu ulubienica Frani, z wiekiem zakochała się w Moresie. Bardzo uczuciowa i otwarta na innych, jedyny minus- rozpycha się w łóżku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz