piątek, 20 kwietnia 2012

No i po weekendzie :)


No i po weekendzie
Jak to zawsze bywa weekendy mijają zdecydowanie za szybko, a te wystawowe już w szczególności.
W sobotę rano ruszamy na Grudziądz, mgła przeokrutna od rana, z niepokojem patrzymy też w niebo czy nie będzie też padać. Organizacyjnie całkiem dobrze- parking blisko ringów więc odpada problem noszenia rzeczy, rozdzielamy się z dziewczynami i każda rusza pod swój ring. Dzisiaj 13 bostonów zgłoszonych, wszystkie się odliczyły. W końcu przychodzi kolej na nas, Cookie wychodzi w klasie pośredniej z dwiema konkurentkami i pierwsza radość mamy złoto i pierwsze CWC u nas w kraju, czekamy na porównanie z
sunią z klasy otwartej i znowu się udaje - mamy tytuł Zwycięzcy no i ostatnie porównanie z dorosłym psem i sunią- najlepszy juniorem i ku mojemu zaskoczeniu Cookie jest najlepsza w rasie zyskując tytuł BOB !!! Czekając na oceny dziewczyn korzystałyśmy ze słońca, które postanowiło się ujawnić,a Cookie z Kyronem szalały wspólnie, ku uciesze oglądających :) Na finałach rundka honorowa i schodzimy :) Dziewczyny także nie miały szczęścia także zwijamy towarzystwo i ruszamy pod Inowrocław.
Po zameldowaniu my padłyśmy i liczyłyśmy że to samo zrobią psy, zmęczone czekaniem, słońcem i szaleństwami przed ringiem, ale one dalej swoje :) 
Niedzielny poranek przywitał nas deszczem i taka pogoda utrzymywała się przez cały dzień :(  Dojeżdżamy na wystawę i okazuje się że miejsc parkingowych brak a organizator nie przewidział otworzenia chociażby bocznych wejść, wymuszając spacer w coraz mocniej padającym deszczu z psami i klatkami do głównego wejścia. Bostony sędziowane dzisiaj późno, jako pierwszy wchodzi Kyron, nam udało się w tym czasie schować w namiocie znajomych (dziękujemy :) ). Dach na głową szybko sie skończył więc Cookie opatulona w swoim śpiworku śpi w klatce, ja w oczekiwaniu na ocenę moknę :) W końcu przed 12 przyszła kolej na bostony. Ja po prawie całkowitym przemoczeniu straciłam jakikolwiek zapał do biegania, Cookie po wyjściu z klatki zresztą też :) Sędziowanie właściwie w biegu, sędzina już przemoknięta, psy po krótkim staniu w deszczu i na wietrze trzęsą się niemiłosiernie (dla tych co nie wiedzą bosotny to wybitnie ciepłoluby). Cookie "wytrząsła" CWC i w porównaniu z suczką z klasy otwartej została Zwycięzca w sukach, dzisiaj  BOB zgodnie z przewidywaniami bierze sunia z młodzieży. Mamy upragnione CWC, odbieramy kartę z oceną i biegusiem pod ring hovków i przy okazji ratujemy się namiotem dobrych
ludzi (znów dziękujemy :) ). Przed nami oczekiwanie na finały z Kyronem. Na szczęście mamy czas żeby schować się w samochodzie a z pomocą i rozgrzaniem przychodzi Caffe Latte by Mc :) W końcu przychodzi czas na finały, na szczęście sędziowie zdali sobie sprawę i błyskawicznie oceniali psy na ringach, Kyron niestety na finałach nic nie powalczył.
Ruszamy na Poznań, psy dziś zziębnięte i wymęczone padły w samochodzie. W końcu jesteśmy w domu i można przemoknięte ubranie zamienić na dres i kocyk i uraczyć się ciepłą herbatą. Bebetków nie widziałam przez dwa dni i nagle jakieś takie duże się wydają :) Cookie po powitalnym szaleństwie melduje się z pozostałymi pod kocem, nie ma to jak w domu na własnej kanapie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz